środa, 24 kwietnia 2013

IV rozdział

-No i wtedy...-pociągnęłam nosem- i w tedy uciekłam.
-Oooo... i to w tym dupku się zakochałaś?
-No....
-Ech...może zapal fajkę lub dwie, weź gorącą kąpiel, wypij piwo i zjedz mnóstwo lodów-mówiła Nikki- a nim się nie przejmuj skoro tak długo był milutki, no znaczy te kilka dni, to może serio mu na tobie zależy i będzie przepraszał?
-Może..dzięki to papa.
-Pa, pamiętaj jutro lekcje z dyrkową, ubierz się ładnie rockmenko.
-OK.
Gadałyśmy dość długo może z 20 min jeśli nie więcej. Wybiła 18, z papierosem w ustach odrobiłam lekcje, naszykowałam sobie sukienkę, czarną do kolan na grubszych ramiączkach obcisłą w talii, czarne rajstopy i czarne buty na delikatnym obcasie. Wypiłam puszkę piwa oglądając telewizję, po czym wzięłam prysznic umyłam zęby, zapaliłam drugą fajkę zasuwając rolety i zakluczając drzwi(dla pewności bezpieczeństwa), wypaliłam do połowy, ponownie umyłam zęby, odgrzałam sobie kawałek pizzy i zjadłam, Była 21:36 oglądała tv do 22 po czym poszłam spać.

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------

9 lipca 1987r.

Obudził mnie budzik, otwarłam oczy i spojrzałam na rękę jakiego markera użył Slash, że nie mogę zmyć jego numeru. Wstałam założyłam specjalnie biały stanik, by nie przebijał przez białą koszulę, potem wymienioną koszulę, czarne rajstopy, czarną, fałdowaną spódnicę i czarne balerinki na delikatnym obcasie. Pomalowałam rzęsy, brwi też, usta czerwoną szminką, deo, perfum, książki spakowałam wcześniej. 7:34, zdążę kupić pączka. Zakluczyłam drzwi, szłam ulicami, kupiłam pączka, poszłam na zajęcia. Na korytarzu czekała na mnie Nikki i... o nie.. imię Cindy mówi samo za siebie...
-Szybko wiej gdzieś-mówi Nikki.
-Po co?
-Bo ta dz*wka Cindy tu idzie, znowu coś na ciebie i mnie nagadała!
-Niby co tym razem?!
-Będziemy pisać jeszcze raz testy egzaminacyjne bo podrobiła naszym pismem zrobiła ściągi i dała Dyrektorce, a testy i ściągi to te same charaktery pisma!
-Co?!
Tak, Cindy Weysol, płytka farbnięta na blond zdz**a, która czepia się nas od pierwszego roku. Na początku się przejmowałam, tym że obgadywała mnie przed innymi, podpuszczała profesorów by pytali na każdej lekcji Nikki, ogólnie przykro mi było, ale jak pół roku później pokłóciła się z swoją naj, kleiła się do innych, a Hannah powiedziała nam, że obgaduje nas bo,,jest zazdrosna o to, że jej potrzebny jest push-up, by wydawało się, że ma C, a w szatni jak były zawody(wiem dziwne, że na studiach), zobaczyła, iż z natury mam duże piersi(a dlatego skapa że z natury bo nie mam blizn a by były.) i Nikki tak samo. Kiedy się o tym dowiedziałam stwierdziłam, że to zwykła gówniara z wielkim ego i kiedy tylko okazja jadę po niej jak na zjeżdżalni(nie kopiuj mojego tekstu). Po wracając:
-Musimy coś zrobić!-ja
-Tylko co jesteśmy udupione..
-Witam-mówi Cindy z miną wyższości.
-Pa i nie wracaj nigdy więcej- mówię.
Obrażona odeszła. Pozostaje podpuścić ją by się wygadała sama. Minęło kilka lekcji, następna to z Dyrcią. Jest 15 minutowa przerwa. Powtórzyłyśmy materiał nie damy się, uczciwie się przygotowywałyśmy. Podczas lekcji dyrektorka gderała, a my pisałyśmy, poszło mi lepiej niż w tedy dowód na nie ściąganie taki że profesor i n-la bez przerwy nas obserwowali. Lekcja minęła.
-Jak ci poszło?-pyta Nikki.
-Świetnie! A tobie?
-Wręcz zajebiście! 6 chyba będzie.
Wracając weszłyśmy do marketu, kupiłam proszek do prania, domestos, jedzenie , picie, szampana itp.
Weszłam do mieszkania, zrobiłam se obiad i pranie. 16:22, stwierdziłam, że fajnie by było spotkać Duffa. Wyszłam zakluczając drzwi odwracam się przede mną stoi Duff.
-Hej-powiedział- Bardzo Cię przepraszam za to w barze po prostu byłem zazdrosny, Slash poderwie, przeleci, porzuci, a ty...jesteś wyjątkowa nie zasłużysz na takie coś.
-Dzięki-powiedziałam nie wiedząc jak się zachować- Dopiero w barze skapłam się że jest zboczony jego spojrzenia..
-Nie mów mi o jego spojrzeniach bo się zrzygam- odpowiedział z uśmiechem- Pokazać Ci hell house? To tam mieszkamy.
-Jasne spoko-ale fajnie! Zaprosił mnie do siebie! Obym nie zaczęła piszczeć. Szliśmy 10 min po czym weszliśmy na wielką posesję, gdzie na środku stał duży budynek słychać było muzyke zeplinów. Weszliśmy do środka, poszłam małym korytarzem i doszłam do salonu z odtwarzaczem, telewizorem, kanapą 3-osobową i dwoma fotelami. Usiadłam na kanapie, na fotelu bliżej okna spał Slash, na tym bliżej telewizora siedział Izzy. Obok mnie po lewej usiadł Axl, a po prawej Steven.
-Nie bój się Duff poszedł po piwo zarz wróci-powiedział z chamskim uśmiechem Axl- nic ci się chyba nie stanie.
Roześmiali się(prócz Slasha, spał). nie wiedząc jak się zachować wyciągnęłam paczkę fajek wyjełam jedną 3(coś więcej stresu) i zapaliłam. Kiedy wypuszczałam z ust szary dym wszyscy(prócz Slasha) się na mnie spojrzeli. No tak nie dość, że z moich soczyście czerwonych ust poleciał delikatnie szary dym to jeszcze miałam krótką czarną sukienkę...Czemu ja się nie przebrałam?! Wrócił z kuchni Duff, szybko schowałam rękę z fajką za siebie, Axl się uśmiechnął, wolałam nie patrzeć im na leginsy....Gadaliśmy i piliśmy przez pół godziny, a no tak Duff zabrał mi fajke i sam ją dokończył-,-.
-No-powiedział budząc się Slash-piliście beze mnie wredne dziwki! I zamówiliście dziwke nie mówiąc mi!
-Sam jesteś dziwka, pało-powiedziałam.
Nic już nie powiedział tylko zabrał butelką i wypił całą. Steven wstał i przeciągał się, zauważyłam, że ma rozpięty rozporek.
-Oczy mam wyżej!- powiedział.
Roześmiali się nie tylko z jego tekstu, ale także z wyrazu mojej miny, potem ćpanko ćpali wszyscy prócz Axla, wiem z kim wrócę do domu.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz