piątek, 5 kwietnia 2013

III rozdział

Następny dzień , w nocy śniło mi się, Duff mnie pocałował...Ach te sny, gdyby tylko się spełniały.
Spojrzałam na budzik 6:50 za 10 minut powinien zacząć dzwonić. Wyłączyłam go, poszłam do łazienki założyłam stanik, skarpetki, granatowe rurki, luźną, czarną bluzkę z napisami fuck tv fuck toilet fuck vip itp. Do tego czarne converse, rozczesałam włosy, grzywkę spięłam z tyłu, umyłam zęby, użyłam Deo, prysłam się perfumem, wytuszowałam rzęsy i na górną linie wodną użyłam kredkę do oczu, a na usta delikatnie barwiący na czerwono błyszczyk. Szybko odrobiłam zadanie domowe. Na zegarze widniała 7:32, mogę powoli wychodzić. Chodziłam ulicami L.A, mijałam rodziców z dziećmi, pijaków, biedaków, dilerów i wagarowiczów. Kilka ulic dalej znajduje się moja uczelnia. Na korytarzu siedziała Nikki i reszta grupy, Nikki na kolanie odrabiała lekcje.
-Siema!-powiedziałam wyciągając ręce, by się przytulić-znowu zapomniałaś?
-Elo- odpowiedziała przytulając mnie- no tak jakby, ale bądź ciszej, bo kto nakabluje, a ja nie potrzebuje jedynek.
-Spoko.
Siedziałyśmy 5 minut akurat jak chowała zeszyt profesor Mcadam, przyszedł z kluczem.
Otwarł klasę i wszyscy usiedli przy dwuosobowych ławkach, pochylonych od przodu do góry.
Wyjęliśmy zeszyty i zaczęliśmy notować: temat, słówka łacińskie, tłumaczenie skąd się wzięły, związki chemiczne itp, cząsteczki, kontynuowaliśmy ciało człowieka i jak na nie działają poszczególne czynniki. Z nudów wyrwałam kartkę i napisałam do Nikki.
-Zaraz umrę!
-Czemu?
-Z nuuuddóóóów.......
-Chcesz umrzeć be zemnie? Fuck you! 
-Oj tam .
W tym momencie podszedł Mcadam:
-Liczę, iż pogaduszki są na temat?-zapytał.
-Nie rozmawiałyśmy - odpowiedziałam- pisałyśmy.
-Aaaa...pisałyście..to może kartkówkę napiszecie?
-Nie dziękujemy-powiedziała Nikki.
Podszedł do swojego biurka i wyjął dwa arkusze papieru i podał nam:
-A zatem piszcie..-powiedział- zadanie 1 wszystkie związki chemiczne z poprzedniej lekcji, zadanie nr 2 czynniki nie korzystnie działające na człowieka, zadanie nr 3 wszystkie słówka łacińskie z poprzedniej lekcji i do co najmniej 6 musi być tłumaczenie skąd nazwa się wzięła.
On prowadził lekcje, a my pisałyśmy po 36 minutach skończyłyśmy i sprawdziłyśmy, podszedł i zabrał nasze kartki:
-Jeszcze podpisać-powiedział
Podpisałyśmy, a on zrobił zadowolona minę.
-Jutro wam oddam z ocenami-powiedział -tym czasem oceny z klasówki.
Prawie cała klasa jęknęła.
-Weysol 1, Meredith 1-mówił-Kelso2+(...)
Oczekiwałam, aż mnie wywoła.
-Morfal 5-, Saymon 5(...)
Uściskałyśmy się, zaliczyłyśmy ważny, co roczny test trzeci raz z rzędu, z tego testu dostałyśmy 5! Szkoda, że niektórzy wolą przepisywać lekcje od innych i co rok mniej nas o 3 osoby. Na początku było nas 26, teraz 20... ciekawe ilu teraz odpadnie. Zadzwonił dzwonek lekcje dziś trwały 5 godzin(z przerwami, o których nie wspomniałam). Ze szkoły szłyśmy 2 ulice razem, potem ja szłam prosto, a ona w lewo. 5 minut byłam w domu, zamknęłam drzwi, złożyłam piżamę, uchyliłam okna, by wywietrzyć mieszkanie, poszłam na zakupy kupić jedzenie i soki, ugotowałam sobie ziemniaki, rybę i do tego nalałam szampana do kielicha, zjadłam , wypiłam pozmywałam, odłożyłam zakupy do lodówki.13:45 poszłam oglądać tv,14:22 podeszłam do telefonu na ręce był widoczny jeszcze numer Slasha, słabo, ale zawsze. wykręciłam jego numer:
-Halo?-usłyszałam głos Slasha.
-Hej! Tu Miley chciał byś się spotkać?
-Pewnie, w Rainbow na wódkę? 
-Spoko, kiedy?
-Teraz?
-Ok, to idę.
Kilka minut później byłam w Rainbow, podeszłam do stolika przy ,którym siedział Slash, pomachałam mu na przywitanie, na stoliku były 2 duże butelki Jacka Danielsa, otworzył jednego i nalał do obu kieliszków, usiadłam na przeciwko.
-Siema-powiedziałam.
-Hej-odpowiedział patrząc na mnie seksownym wzrokiem- czemu chciałaś się spotkać?
-żeby się z kimś napić?-odpowiedziałam z uśmiechem.
Przypomniałam sobie tekst:"wystarczy,że pan spojrzy na panią i pani wie czego chce pan"
dziwnie się z tym czułam, ale koleżanki chyba nie...będzie próbował..
Gadaliśmy tak przez pół godziny, opróżniliśmy całą butelką. Gdy otwierał drugą do baru wszedł Duff, wściekły Duff.
-Więc to tak-zawołał-zaprosiłaś mnie do siebie, a jak na noc cię zostawiłem to poszłaś do zboczeńca?!
-Duff! O czym ty kurwa mówisz?!
-Nie kurwuj, nie skapnąłem się o co łazi, więc do niego poszłaś by zrobił dobrze!
-Nie rób ze mnie dz*wki!
-To dlaczego np do mnie nie zadzwoniłaś?
-Bo tylko on dał mi swój numer?
Duff przestał się wściekać teraz smutny na mnie patrzył, chyba było mu głupio, ale co mnie to upokorzył mnie, teraz wszyscy będą mieli o czym gadać na mieście! Wstałam podziękowałam Slashowi za drinka wyszłam głównymi drzwiami spokojnie jakby nigdy nic, a potem szybko zerwałam się do ucieczki, biegłam do domu miałam dość. Po8 minutach byłam pod domem szybko otwarłam drzwi, weszłam , zakluczyłam je, zrzuciłam buty i pobiegłam do sypialni. Musiałam się zwierzyć Nikki.





 

3 komentarze:

  1. Bardzo mi się podoba!! Oby tak dalej. Całkiem nietypowe opowiadanie, ale jest świetne!! Już czekam na NN i życzę weny ;**

    OdpowiedzUsuń