Po pół godzinie wszystkie kartony i meble były w środku. Podszedł do mnie gruby koleś:
-Robota wykonana-powiedział- musi panna jedynie podpisać jeszcze, że zakończyliśmy pomyślnie i, że robota była opłacona na początku.
-Ok- odpowiedziałam i wzięłam do wypełnienia dokument.
-Dziękuje, polecamy się na przyszłość- odpowiedział wsiadając do szoferki.
Pomachałam im jak odjeżdżali po czym weszłam do mieszkania. Zdjęłam folię z kanapy w salonie, kora znajdowała się między dwoma oknami, z łóżka w sypialni, stołu, krzeseł, stolika, szafek, szafy i rozpakowałam połowę pudeł, z ciuchami, ręcznikami itp. Skończyłam 0 17:06, szybko pobiegłam umyć ręce i rozczesać włosy, chciałam zdążyć na ich próbę. 10minut później byłam na miejscu, dobiegały mnie odgłosy świetnego rocka, przy drzwiach stali jacyś mężczyźni, postanowiłam, więc wejść przez otwarte okno, nikt nie pomyślał by je zamknąć. Podskoczyłam, uniosłam się rękami nad parapetem i wskoczyłam do pomieszczenia, Axl śpiewał, Izzy i Slash grali na elektrykach, Duff na basie i Steven na perkusji. Dawali czadu. Akurat kończyli My Michelle, zaczęłam klaskać, wszyscy na mnie spojrzeli i jednocześnie uśmiechnęli się.
-Świetnie gracie- powiedziałam entuzjastycznie.
-Dzięki- uśmiechnął się Axl.
Odwzajemniłam uśmiech i spojrzałam na Duffa, jest niemożliwie przystojny.
-Idziemy się uchlać?- spytał Steven. Odkryłam dlaczego był taki dziwny na zgięciu, wewnętrznym łokcia miał dziurkę a wyżej jakiś odcisk, jest narkomanem.
-No nie wiem- powiedział Duff opiekuńczym tonem.
-Myślisz, że dziewczyna nie potrafi pić?-zapytałam, wzięłam butelkę wódki od Izzyego i wzięłam naprawdę spory łyk, przełknęłam i z normalną miną oddałam butelkę Izzyemu. Wszyscy byli zaskoczeni, tylko Steven cały czas się uśmiechał.
-Postanowione-powiedział Axl- Młoda idzie z nami.
Uśmiechnęłam się, chciałam spędzić z nimi trochę czasu. Po 15 minutach byliśmy w Rainbow ładnie tu, stoliki, krzesła, alkohole. Usiedliśmy przy stoliku z 6 krzesłami kazali mi usiąść między Slashem, a Stevenem. Po kilku minutach raczyła podejść kelnerka.
-Co podać? -zapytała grubiańsko.
-11 Jack Danielsów-powiedział Steven.
-Co?-odpowiedzieliśmy wszyscy.
-No po 2 dla nas i 1 dla niej..-powiedział zmieszany- nikt prócz Slasha nie chce by się upiła.
Prychnęłam, wesoło nie ogarniał o co chodziło.
-Ok-powiedziała kelnerka.
-Tym razem się pośpiesz-powiedział chamsko Axl- nie będziemy tyle czekać.
Obrażona odeszła, po chwili wróciła z butelkami i rachunkiem, chłopacy postanowili zapłacić również za mnie. Gadaliśmy o życiu, miłości, szkole, pracy i niestety o sprawach, które Slash najwyraźniej uwielbia, czyli o zaliczaniu i o tym czy mam chłopaka.
Spojrzałam na zegarek 21:23, a miałam jeszcze trochę posprzątać...trudno fajnie mi tu.
Kiedy znowu się rozejrzałam Axla i Izzyego nie było, Duff powiedział, że są w toalecie, Slash poleciał na podryw, a Steven..ciężko powiedzieć co robił przy żarówce..chyba tańczył.....
-Duff?-zapytałam spoglądając na niego i jednocześnie bawiąc się w kieliszkiem- przyjdziesz do mnie jutro?
-Pewnie-powiedział z szerokim uśmiechem-pasuje ci 16?
-Oczywiście-odpowiedziałam również z uśmiechem.
W tedy podszedł do mnie Steven.
-Odprowadzić Cię? - spytał.
-Nie tam-wtrącił Duff-ja ją odprowadzę, dokończ mojego Jacka.
-Dzięki, jesteś świetnym kumplem-odpowiedział i poszedł do butelki.
Szliśmy ulicami i znów rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym. W końcu dotarliśmy do mnie. Nie ucieszyło mnie to, jeszcze bym się z nim przeszła.
-To pa-powiedział-słodkich snów.
-Pa i nawzajem-odpowiedziałam z uśmiechem i zamknęłam drzwi.
Zapaliłam światła, zasunęłam rolety, naszykowałam sobie piżamę i ręcznik. Zakluczyłam szybko drzwi i poszłam się umyć w prysznicu, potem umyłam zęby, wytarłam i rozczesałam włosy i w koszuli nocnej z KISS poszłam do łóżka zasnęłam od razu.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
7 lipiec 1987r
Obudził mnie telefon, patrze na zegar 7:45, odbieram:
-Czego? Tu się śpi!
-Przepraszam śpiąca królewno, ale za 15 zaczynają się wykłady i na pierwszej lekcji test!-powiedziała Nikki.
-O nie szkoła!
Odłożyłam słuchawkę, i zrzuciłam z siebie koszulę, założyłam stanik i majtki, granatową bluzkę na krótki rękaw, czarne rurki, kowbojki, rozczesałam włosy, wytuszowałam rzęsy i wzięłam torbę z książkami. Wybiegłam z domu, oczywiście go zakluczyłam i pobiegłam na uczelnię.
13 minut później byłam na miejscu.
-Jestem-rzuciłam dysząc.
-Jej zdążyłaś-powiedziała Nikki-no tak szybka jesteś. Masz ściągi.
-No właśnie zapomniałam Ci powiedzieć, wczoraj spotkałam fajnych kolesi to Gunsi! Zaprosili mnie na wódkę i późno wróciłam.
-Guns N Roses?! ty to masz farta! Ale nie martw się wiedziałam , że zapomnisz i zrobiłam też dla ciebie!
-Dziękuje kochana jesteś- przytuliłam ją.
5 godzin później skończyłam lekcje, może wydawać się to dziwne, ale przez chorobę 2 miesięczną psora, będziemy chodzić na uczelnie do 12 lipca.
-To co robimy?-pyta Nikki.
-Mam jeszcze dużo do posprzątania, a Duff ten co gra na basie do mnie przychodzi o 16.
-To mamy co robić, pomóc ci sprzątać?
-Byłabym Ci bardzo wdzięczna.
Dotarłyśmy do mnie od razu wzięłyśmy się do roboty, umyłam podłogi, ona odkurzyła dywany, umyłam okna, ona lustra, starłyśmy kurze i na koniec wszystkie pudła zaniosłyśmy do mojej sypialni. Skończyłyśmy o 15:15 więc wypiłyśmy też herbatę.
-Naprawdę bardzo Ci dziękuje!
-Nie ma sprawy- uśmiechnęła się.
-Nie jesteś zazdrosna?
-Nie do podobno zboczeńcy, ale skoro ich lubisz...-powiedziała- tylko ty mi się z nim nie puśc!
-Spoko za kogo mnie masz?
-Nie, że coś mam, ale faceci obiecują Ci miłość i, że potem nie opuszczą a....Nie chce by cie wykorzystano jak mnie..-odpowiedziała ze smutkiem w oczach.
Przytuliłam ją, pamiętam jak przez 3 lata chodziła z takim Valerianem, zgodziła się na spędzenie z nim nocy i 2 dni później znalazł se inną, która podobna cały czas mu się dawała. Nikki strasznie przeżyła to, że po przysięgach wielkiej miłości ją zostawił po prostu zeszmacił i...no...
-Ok bo się obie rozkleimy-powiedziała ocierając łzy- do zobaczenia jutro na uczelni, pamiętaj, że profesor Watter pyta ze słówek łacińskich.
-Wiem uczyłam się cały tydzień, pa.
Wyszła, a po chwili przyszedł Duff.
-Siema, kawy? -spytałam.
-Chętnie- odpowiedział siadając w salonie.
Po chwili wróciłam z kawą i czekoladą.
-To co u ciebie?-zapytał biorąc łyk kawy.
-A nic..była, na uczelni, pisałam test, sprzątałam, a u ciebie?
-Znośnie, rano drink, próba 4 godzinna, drink, obiad, drink, i jestem tu.-odpowiedział z uśmiechem.
-Chyba spodobałaś się chłopakom, każdy zamyślony chodzi-odpowiedział ze śmiechem.
-A tobie?
Nic nie odpowiedział tylko delikatnie się zarumienił. Miał na sobie czarną bluzkę na krótki rękaw, jasną jeansową kamizelkę, czarne leginsy i kowbojki podobne do moich, tylko on miał męskie. Wyglądał zajebiście, ale przecież mu tego nie powiem.
Siedzieliśmy w ciszy, gapił się przed siebie, wyjęłam z kieszeni papierosa i zapałki, zapaliłam i zaciągnęłam się. Spojrzał na mnie dopiero, gdy wypuściłam szarawy dym z ust, zupełnie nie spodziewanie zabrał mi go z ręki i sam zaczął palić. Spojrzałam na niego z oburzeniem.
-Nie chce byś truła się fajkami.
-Zależy ci na mnie?-spytałam z uśmiechem.
-Tak-szepnął i spojrzał mi w oczy.
Siedzieliśmy w ciszy 10 minut, spojrzałam na zegar na ścianie była 20:06.
-Ok to ja powoli spadam-powiedział wstając- jutro masz zajęcia.
-No niestety...nie miałabym, gdyby nie to, że przez2 miesiące chorował mi nauczyciel.
-To pa-powiedział z uśmiechem i wyszedł. A ja znowu to samo rolety, zakluczyłam drzwi piżama i ręcznik do łazienki, prysznic, włosy, zęby, ubrać się budzik nastawić i spać. Kolejny dobry dzień, jestem pewna zakochałam się w Duffie.
Rozdział jest zajebisty! (sorry, nie mogłam się powstrzymać XD)
OdpowiedzUsuńŚwietny! ♥
OdpowiedzUsuń